MenuMenu główne

 

Środki finansowe z budżetu państwa

 

Powiat Poznański


Kalendarz wydarzeń

Terminy imprez mogą ulec zmianie

Relacje

My graliśmy na asfalcie…

tomasz łubiński

– Pamiętam jak na mecz piłki ręcznej w Buku przyszło dwa tysiące ludzi – mówi wicestarosta poznański Tomasz Łubiński, z którym rozmawiamy o odbywających się mistrzostwach świata mężczyzn, kondycji szczypiorniaka w powiecie poznańskim, a także o jego miłości do tego sportu.

Trwają mistrzostwa świata w piłce ręcznej, a to dyscyplina sportu bardzo Panu bliska, z którą był Pan związany przez wiele lat…
– Zaczynałem w bardzo młodym wieku. Mając 14 lat grałem już w III lidze w barwach Patrii Buk. Jako nastolatek trafiłem do kadry Wielkopolski, występowałem na olimpiadzie młodzieży czy też na ogólnokrajowych igrzyskach młodzieży szkolnej. Na tej drugiej imprezie, wraz z drużyną VII LO w Poznaniu, dwa razy z rzędu zdobyliśmy tytuł mistrza kraju. To były prestiżowe zawody, bo te szkolne zespoły w dużej mierze oparte były o zawodników trenujących na co dzień w klubach. Praktycznie przez całą swoją przygodę ze szczypiorniakiem związany byłem ze wspomnianą Patrią, przez pół roku występowałem też w II-ligowym AZS Poznań. W sumie uzbierało się tego 21 lat. Skończyłem grać po poważnej kontuzji.

Na jakiej pozycji Pan występował?
– Najbardziej lubiłem grać na środku rozegrania. Często byłem też przesuwany na prawe, i nieco rzadziej, na lewe rozegranie.

Później był Pan również trenerem oraz prezesem Patrii. Jak wspomina Pan ten okres?
– Tych wspomnień jest naprawdę sporo. Najbardziej utkwiło mi w pamięci zgrupowanie młodzieżowej reprezentacji Polski, którego byłem jednym z głównych organizatorów. W jego trakcie kadra rozegrała dwa mecze kontrolne z Niemcami. To był czas, gdy do wielkiej sportowej kariery startował Karol Bielecki. On zresztą zaraz potem wyjechał grać do Bundesligi. W Buku organizowaliśmy również olimpiadę młodzieży w piłce ręcznej juniorek młodszych czy turnieje 1/4, a nawet 1/2 finału mistrzostw Polski. Miło wspominam również czasy, kiedy z naszej hali przez jeden sezon korzystał, I-ligowy wówczas, poznański Grunwald, bo dzięki temu mogliśmy regularnie oglądać najlepsze drużyny w kraju.

– Jako trener byłem odpowiedzialny za zespół chłopców, który prowadziłem od wieku młodzika, aż do juniora starszego. Wspólnie awansowaliśmy do rozgrywek makroregionalnych, kilku z tych graczy zasiliło później pierwszą drużynę Patrii. Sporo czasu poświęcałem też ekipie dziewczyn, która sięgała po złote medale w Wielkopolsce, a nawet docierała do ćwierćfinału mistrzostw Polski w swojej kategorii wiekowej. Najbardziej cieszy mnie to, że zawodnicy, których prowadziłem z czasem zrobili kursy trenerskie i teraz to oni z powodzeniem pracują w Bukovii, Spartakusie Buk, Panterach Dopiewo czy Bukowsko-Dopiewskim KPR. Paweł Wolny i Paweł Korytowski, którzy prowadzą ten ostatni, wymieniony przeze mnie zespół byli moimi zawodnikami. To tylko pokazuje, że mamy do czynienia z ciągłością pracy, jakże ważnej w sporcie.

Wymienił Pan kilka z drużyn z powiatu poznańskiego, które w ostatnim czasie bardzo dobrze sobie radzą i notują progres wyników. Na co je może być stać w najbliższym czasie?
–  Do tego grona dodałbym jeszcze Lidera Swarzędz, który w ostatnim czasie wyraźnie się odrodził i jest na dobrej drodze do I ligi. Największe sukcesy na ten moment odnoszą dziewczyny z Bukowsko-Dopiewskiego KRP, które w ubiegłym roku debiutując na I-ligowych parkietach zajęły szóste miejsce w stawce. Teraz są na pozycji trzeciej w swojej grupie i być może już wkrótce będą występować w lidze centralnej, ponieważ coraz głośniej mówi się o reorganizacji rozgrywek.

tomasz łubiński „Z Grunwaldem w powiecie poznańskim”Wicestarosta poznański Tomasz Łubiński w hali w Puszczykowie podczas akcji „Z Grunwaldem w powiecie poznańskim”

Ten zespół może pójść śladem swojego niedawnego ligowego rywala – MKS Gniezno, awansować do elity i całkiem nieźle sobie tam radzić?
– Zawodniczki na pewno mają swoje ambicje. Niech je realizują i zobaczymy co z tego wyjdzie. Już sama gra we wspomnianej lidze centralnej byłaby sporym wyzwaniem, także pod względem organizacyjno-finansowym. Jedno jest pewne, połączenie klubów z Dopiewa i Buku, do którego nie tak dawno doszło, okazało się strzałem w dziesiątkę. Ono skutkuje między innymi tym, że drużyna może liczyć na wsparcie obu gmin, a i także powiatu poznańskiego. Pojawiają się też sponsorzy, no i co równie istotne, dopisuje frekwencja na trybunach. Warto w tym miejscu dodać, że kilka dziewczyn z Bukowsko-Dopiewskiego KPR już teraz doskonale radzi sobie w Superlidze. Dominika Hoffmann występuje właśnie w klubie z Gniezna, a Aleksandra Hypka broni barw Startu Elbląg. Obie to bramkarki, które są powoływane do młodzieżowej reprezentacji Polski. W kadrze B seniorek jest za to Daria Szynkaruk, która gra w MKS Lublin. Wymieniając wychowanki klubu nie można nie wspomnieć o Magdalenie Chemicz-Łeszyk, która swego czasu, także z klubem z Lublina, sięgała po mistrzostwo Polski i była podstawową bramkarką reprezentacji.

Na początku rozmowy wspomnieliśmy o trwających mistrzostwach świata mężczyzn. Śledzi Pan na bieżąco to, co się dzieje na parkietach w Polsce i Szwecji?
– Co oczywiste, obejrzałem wszystkie mecze Polaków i przyznam, że ten pierwszy, z Francją był całkiem niezły. Potem było już jednak zdecydowanie gorzej. Wychodzę jednak z założenia, że Patryk Rombel jest dobrym trenerem i w tym przypadku trzeba być cierpliwym i dać mu czas na pracę. On nie miał łatwego zadania, bo po odejściu pokolenia Karola Bieleckiego, Grzegorza Tkaczyka, Sławomira Szmala, czy też braci Jureckich i Lijewskich, trzeba było budować drużynę narodową od podstaw. O tym jak gra kadra, w dużej mierze decyduje poziom szkolenia w kraju. My mamy już sukcesy drużyn młodzieżowych i to wkrótce zacznie przynosić efekty. Już teraz mamy w kadrze bardzo młodych, zdolnych zawodników, jak choćby Michał Olejniczak czy Ariel Pietrasik. Mamy też graczy już na światowym poziomie. To Arkadiusz Moryto, Szymon Sićko i Michał Daszek, a do tego jest jeszcze Kamil Syprzak, czołowy strzelec ligi francuskiej, który obecnie leczy kontuzję. On jednak wyzdrowieje, młodzież dojrzeje i wyniki przyjdą.

A kto jest Pana faworytem do złota w tegorocznym turnieju?
– Zawsze lubiłem skandynawską piłkę ręczną. Szwedów i Duńczyków na pewno stać na medal. Faworytów jest jednak więcej, że wymienię tylko Francuzów czy Hiszpanów. Zaskoczeniem była porażka Chorwatów z Egiptem, choć z drugiej strony cała północna Afryka coraz lepiej radzi sobie w starciach z najlepszymi. Ja stawiam jednak na Skandynawów. I trochę żałuję, że mistrzostwa świata nie zostały zorganizowane w Polsce …nieco wcześniej, kiedy nasza drużyna była u szczytu swoich możliwości.

tomasz łubiński

Obecna piłka ręczna mocno różni się od tej, kiedy Pan sam grał?
– Bardzo mocno. Zacznijmy od tego, że my graliśmy jeszcze na asfaltowych boiskach. Kiedyś szczypiorniak był bardziej techniczny. Inne były też przepisy. Nieograniczony był czas na rozegranie ataku, a grę rozpoczynało się, gdy wszyscy rywale byli na swojej połowie. Teraz tego nie ma. Nie chroniło się też bramkarzy przed uderzeniem piłką w twarz oraz obrońców przy ataku rywali. To wszystko się zmieniło i są to – moim zdaniem – zmiany na plus. Tym bardziej, że obecnie rywalizują ze sobą prawdziwe olbrzymy. My mieliśmy nieco powyżej 180 cm wzrostu, a teraz normalne jest, że zawodnicy mają po dwa metry. My mieliśmy po 70 kilogramów, a niektórzy z nich ważą teraz po 120 kilogramów. Karol Bielecki rzucał 600-gramową piłką z szybkością 120 km/h. Ile zatem czasu ma bramkarz na reakcję? A co się dzieje, jak zostanie trafiony w twarz?

Mistrzostwa świata mogą sprawić, że zainteresowanie piłką ręczną w naszym kraju wzrośnie?
– To zainteresowanie było i nadal jest spore. Pamiętam, jak za moich czas czasów, na towarzyski mecz z drużyną z jugosłowiańskiego wtedy jeszcze Belgradu przyszło w Buku dwa tysiące ludzi, czyli jedna trzecia miasta! Dla mnie to też było wielkie przeżycie, bo miałem wtedy 16 lat i grałem przeciwko kilku byłym mistrzom świata. Teraz ludzie również chętnie przychodzą do hal. Reprezentacja Polski nie gra porywającego turnieju, a mimo to jej mecze na mistrzostwach świata obserwuje komplet widzów. Na spotkaniach ligowych Bukowsko-Dopiewskiego KPR także jest świetna atmosfera. To tylko pokazuje, że piłka ręczna ma się w naszym kraju całkiem nieźle.

Rozmawiał Tomasz Sikorski

Redaktor: Tomasz Sikorski
Opublikowano: 18 stycznia 2023